Rynek poradników dotyczących naturalnego odmładzania twarzy znajduje się dziś w dość specyficznym miejscu pomiędzy kosmetologią, fizjoterapią, wellness i instagramową kulturą „biohackowania” własnego wyglądu. Z jednej strony mamy coraz większą świadomość tego, że twarz nie jest odizolowanym fragmentem ciała, który wystarczy posmarować odpowiednim serum i zadzieją się cuda, ale z drugiej internet bardzo łatwo zamienia rozsądne twierdzenie o wpływie napięcia mięśniowego, obrzęku czy mikrokrążenia na wygląd twarzy w znacznie bardziej spektakularną obietnicę, mianowicie że kilka minut masażu dziennie cofnie starzenie, wymodeluje owal, zlikwiduje zmarszczki i w zupełności zastąpi zabiegi medycyny estetycznej.
Na tym tle „Z masażem Ci do twarzy” Karoliny Mazgaj wypada lepiej niż można byłoby sądzić po bardzo lajfstajlowej okładce. To przede wszystkim poradnik praktyczny, ale poprzedzony stosunkowo obszerną próbą wyjaśnienia, dlaczego twarz wygląda tak, jak wygląda, i dlaczego – zdaniem autorki – nie powinno się pracować wyłącznie z samą skórą. Mazgaj prowadzi czytelniczkę od codziennych nawyków, przez postawę, napięcia, anatomię i mięśnie, aż po konkretne techniki automasażu oraz kinesiotapingu.
Na szczęście autorka nie zaczyna od instrukcji w rodzaju: „Kup roller za 300 złotych na mojej stronie i przesuwaj go pięć razy od nosa do ucha”. Zanim dochodzimy do właściwych masaży, dostajemy sporo informacji o napięciach, mimice, szyi, postawie, nawykach i anatomii. To bardzo dobra decyzja redakcyjna. Czytelnik nie dostaje katalogu przypadkowych ruchów, lecz pewien model myślenia o twarzy. W najbardziej podstawowym założeniu model ten jest rozsądny, bo wygląd twarzy jest rezultatem współdziałania skóry, tkanki podskórnej i tłuszczowej, mięśni, więzadeł i struktur kostnych, a proces starzenia obejmuje zmiany na wielu tych poziomach. Badania nad starzeniem twarzy od dawna odchodzą od dawnego, bardzo uproszczonego modelu, zgodnie z którym skóra traci jędrność, więc powstają zmarszczki. Przykładowo badanie dotyczące ćwiczeń twarzy opublikowane w 2018 roku w JAMA Dermatology wychodzi właśnie od wielowarstwowego modelu starzenia, obejmującego także głębsze struktury twarzy [1]. Dlatego dobrze wypadają fragmenty, w których Mazgaj próbuje nauczyć czytelniczkę patrzeć na własną twarz funkcjonalnie: zauważać zaciskanie szczęk, napięcie okolicy ust czy czoła, ustawienie głowy i szyi, własną mimikę. W takim ujęciu automasaż przestaje być magiczną techniką „liftingującą”, a staje się formą pracy z tkankami i napięciem.

Szczególnie sensowne jest zwrócenie uwagi na mięśnie żucia. Terapia manualna w przypadku rzeczywistych zaburzeń skroniowo-żuchwowych nie jest wymysłem kosmetologii. Przeglądy badań pokazują, że może zmniejszać ból oraz poprawiać funkcję i zakres otwierania ust u pacjentów z TMD (zaburzeniami skroniowo-żuchwowymi), choć rezultaty zależą od techniki i populacji. Jeden z nich wskazuje przede wszystkim na krótkoterminową poprawę, jednocześnie podkreślając ograniczoną pewność dowodów i brak podstaw do mocnych wniosków dotyczących efektów długoterminowych [2]. I tutaj dochodzimy do ważnego rozróżnienia, którego w poradnikach tego rodzaju chciałabym widzieć jeszcze więcej: twierdzenie, że terapia manualna może wpływać na napięcie i funkcję nie oznacza automatycznie, że masaż trwale zmieni wygląd twarzy.
Czy w takim razie masaż naprawdę odmładza, czy to bujda? Oto prawdopodobnie najważniejsze pytanie, jakie trzeba postawić tej książce. Odpowiedź jest niejednoznaczna: pewne efekty są biologicznie wiarygodne i obserwowane w badaniach, jednak znacznie gorzej udokumentowane są daleko idące i trwałe efekty estetyczne. Istnieją dane pokazujące, że mechaniczny masaż twarzy może wpływać na przepływ krwi w skórze. W niewielkim badaniu użycie rollera przez pięć minut zwiększało przepływ krwi w masowanej części twarzy przez co najmniej dziesięć minut. Po pięciu tygodniach regularnego stosowania obserwowano również zmianę reaktywności naczyń. Problem polega na tym, że badano odpowiedź naczyniową, a nie odmłodzenie twarzy, likwidację zmarszczek czy trwały lifting [3] i to rozróżnienie fundamentalne. Z faktu, że masaż poprawia chwilowo ukrwienie, nie wynika jeszcze, że „odżywia skórę” w sposób prowadzący do trwałego cofnięcia oznak starzenia. Podobnie zmniejszenie przejściowego obrzęku może sprawić, że linia żuchwy wygląda wyraźniej, ale nie oznacza redukcji tkanki tłuszczowej ani trwałej przebudowy owalu.
Co ciekawe, pojawiają się już nowsze dane. Randomizowane badanie porównujące gua sha i roller u 34 kobiet wykazało po ośmiu tygodniach pewne zmiany pomiarów konturu twarzy, napięcia mięśni i parametrów elastyczności skóry. To interesujące, ale nadal bardzo mała próba i za mało, by mówić o ustalonym działaniu przeciwstarzeniowym tych metod [4]. Jeszcze ważniejszy jest opublikowany w 2025 roku przegląd systematyczny badań nad mechanicznymi, nieinwazyjnymi metodami „odmładzania” twarzy. Jego konkluzja jest wyjątkowo trzeźwa: niektóre badania wykazują poprawę napięcia mięśni, elastyczności skóry czy subiektywnego wyglądu, ale cała baza dowodowa obejmuje małe próby, dużą heterogeniczność i brak standaryzacji, a twierdzenia o znaczących długoterminowych zmianach strukturalnych pozostają nieudowodnione [5]. To jest moim zdaniem najważniejszy naukowy kontekst dla książki Mazgaj. Jej techniki mogą być użyteczne, nie należy jednak czytać tego poradnika jako dowodu na to, że za pomocą technik manualnych, rollera czy płytki można mechanicznie „przemodelować” starzejącą się twarz w stopniu porównywalnym z procedurami medycznymi.
Rozdział anatomiczny uważam za jeden z mocniejszych elementów książki. Jeżeli mamy uciskać i rozluźniać tkanki, warto wiedzieć, gdzie znajdują się podstawowe mięśnie twarzy i za jakie ruchy odpowiadają. Fotografie i ilustracje pomagają przełożyć późniejsze instrukcje na rzeczywistą anatomię. Mam natomiast zastrzeżenie do samego sposobu przechodzenia od anatomii do estetyki. W poradnikach tego nurtu bardzo łatwo pojawia się schemat: mięsień jest napięty, skraca się i ciągnie tkanki, powstaje określona zmarszczka, więc jeśli rozluźnimy mięsień to zmarszczka zniknie. Biologia starzejącej się twarzy jest znacznie bardziej skomplikowana. Zmarszczki i zmiana owalu wynikają również z fotostarzenia, zmian zawartości kolagenu i elastyny, remodelingu kości, zmian więzadłowych, przemieszczenia i zaniku przedziałów tłuszczowych oraz zmian właściwości samej skóry. Dlatego mięśniowo-powięziowy sposób opowiadania o starzeniu jest użytecznym fragmentem układanki, ale nie daje pełnego obrazu. I tu książka mogłaby mocniej zaznaczać granice proponowanego modelu.
Największy problem? Łatwo pomylić efekt kosmetyczny z przeciwstarzeniowym. To zarzut nie tyle do samych ćwiczeń, ile do całego współczesnego sposobu komunikowania naturalnych metod pielęgnacji. Jeżeli rano mamy lekko obrzękniętą twarz i po masażu wygląda ona szczuplej, efekt może być jak najbardziej rzeczywisty. Jeśli rozluźnimy mocno napięty mięsień, twarz może wyglądać łagodniej. Jeśli regularna pielęgnacja poprawia komfort skóry, efekt wizualny również może być zauważalny. Ale „wyglądam lepiej po masażu” oraz „spowolniłam (albo nawet odwróciłam) proces starzenia skóry” to dwa zupełnie różne twierdzenia. W dodatku w profilaktyce starzenia skóry istnieją interwencje o znacznie mocniejszej bazie dowodowej. Dermatolodzy na pierwszym miejscu stawiają codzienną fotoochronę; w przypadku określonych oznak fotostarzenia dobrze udokumentowane jest również działanie retinoidów. Dlatego przy książce przedstawiającej naturalne metody dbania o urodę mocniej zaakcentowałabym hierarchię znaczenia. Masaż może być dodatkiem do pielęgnacji, ale nie powinien przysłaniać metod, dla których dowody dotyczące prewencji fotostarzenia są nieporównywalnie silniejsze.
Kolejna ciekawa rzecz: nauka wcale nie rozstrzyga jeszcze jednoznacznie kwestii ćwiczeń twarzy. Cytowane już badanie opublikowane w JAMA Dermatology [1] wykazało u kobiet w średnim wieku po 20 tygodniach programu ćwiczeń m.in. poprawę pełności policzków oraz obniżenie wieku ocenianego przez obserwatorów. Brzmi świetnie, dopóki nie przyjrzymy się metodologii: badanie ukończyło zaledwie 16 kobiet, nie było grupy kontrolnej, a uczestniczki wykonywały bardzo intensywny, trzydziestominutowy program. Sami autorzy zresztą zaznaczali te ograniczenia. Starszy przegląd systematyczny doszedł natomiast do wniosku, że dostępne dowody są niewystarczające, a większość wcześniejszych prac była niewielka, pozbawiona randomizacji i grup kontrolnych [6]. Dlatego podoba mi się, że książka nie sprowadza wszystkiego do bezmyślnego „trenowania” mięśni. W przypadku mięśni mimicznych więcej nie musi znaczyć lepiej. Twarz jest specyficzną strukturą i nie powinniśmy traktować jej jak bicepsa czy pośladków na siłowni.
Praktyczne partie książki są jej najmocniejszym elementem użytkowym. Zdjęcia dobrze pokazują ułożenie dłoni i narzędzi, kierunki ruchu oraz kolejne etapy. To ma znaczenie, bo opis słowny masażu bez materiału wizualnego byłby dla przeciętnej czytelniczki nieprzydatny. Podoba mi się również sam fakt, że narzędzie nie jest przedstawione jako ważniejsze od techniki. W przypadku gua sha trzeba jednak uważać na język „detoksykacji” czy „cudownego pobudzania przepływu limfy”, który narósł wokół tej metody w internecie. Istnieją dane wskazujące, że gua sha wpływa na miejscowe mikrokrążenie, ale klasyczne badanie dotyczyło właśnie mikrokrążenia, nie odmładzania twarzy [7]. Jeżeli książkę czytać z tym zastrzeżeniem, gua sha jest po prostu jednym ze sposobów mechanicznej pracy z tkankami. I tyle wystarczy.

Rozdział o kinesiotapingu jest atrakcyjny praktycznie: czytelniczka dostaje konkretne aplikacje taśm i może je odtworzyć. Jednocześnie właśnie tutaj najbardziej potrzebne jest rozróżnienie między fizjoterapeutycznym zastosowaniem taśmy a jej wykorzystaniem jako domowej metody przeciwzmarszczkowej. Mamy już całkiem duży przegląd systematyczny dotyczący wpływu kinesiotapingu na obrzęk. W metaanalizie obejmującej 70 badań taping wypadał korzystnie w krótkoterminowym zmniejszaniu ostrego obrzęku twarzy. Autorzy od razu jednak zaznaczają, że pewność dowodów jest bardzo niska [8]. I przede wszystkim: leczenie obrzęku nie jest tym samym co redukcja zmarszczek. Nie można więc wykonać logicznego skrótu, że taping ma udowodnione działanie liftingujące/przeciwzmarszczkowe, bo takiego dowodu nie mamy. To jedno z tych miejsc, w których poradnikowi popularnemu bardzo przydałoby się konsekwentne oznaczanie i hierarchizacja poziomu dowodów: „wiemy na pewno”, „badania sugerują”, „możliwe jest” i „praktyka autorki”. Dla czytelnika różnica między tymi kategoriami jest ogromna.
Podoba mi się w książce próba wyprowadzenia czytelniczki poza odbicie w lustrze i zwrócenia jej uwagi na całe ciało. Relacje między odcinkiem szyjnym, układem żucia i dolegliwościami skroniowo-żuchwowymi rzeczywiście są przedmiotem badań. Terapia manualna okolicy szyjnej może na przykład przynosić krótkoterminowe korzyści osobom cierpiącym na TMD [9]. Ale ponownie: związek funkcjonalny nie oznacza prostego związku przyczynowego z wyglądem twarzy. Jeżeli ktoś ma mocno wysuniętą głowę, napiętą szyję i bruksizm, praca nad tym może poprawić komfort i sposób, w jaki ustawia ciało. Nie oznacza to jednak, że korekcja postawy jest naukowo potwierdzoną metodą modelowania owalu twarzy.

Podobnie rzecz się ma z oddychaniem. Istnieją związki między przewlekłym oddychaniem przez usta a morfologią twarzoczaszki, ale bardzo ważne jest, jakiej populacji dotyczą dane. Metaanaliza wykazująca takie różnice dotyczy dzieci i młodzieży w okresie wzrostu, a nie dorosłej kobiety próbującej zmienić wygląd twarzy ćwiczeniami oddechowymi [10]. To świetny przykład tego, dlaczego w poradnikach zdrowotno-urodowych potrzebujemy nie tylko rzetelnych informacji, ale także właściwego określenia zakresu, dla którego są prawdziwe.
Mazgaj nie sprowadza pielęgnacji do kremów ani samej powierzchni skóry; pokazuje mięśnie, napięcia, szyję, postawę i nawyki. Podkreślam tu dużą wartość praktyczną – to książka do używania, nie tylko czytania. Fotografie i instrukcje pozwalają rzeczywiście wykonać proponowane techniki. Ma również dobre wprowadzenie anatomiczne, dzięki któremu czytelnik wie przynajmniej, z jakimi strukturami pracuje i dlaczego wykonuje konkretny ruch. Cenne jest również zwrócenie uwagi na napięcia mięśniowe i układ żucia. To obszar, w którym terapia manualna ma realne zastosowanie kliniczne, choć nie należy utożsamiać go automatycznie z odmładzaniem [11]. Zaletami są także przystępność i niski próg wejścia: autorka potrafi przełożyć temat, który łatwo byłoby obciążyć anatomiczną terminologią na instrukcje możliwe do zastosowania przez osobę bez wykształcenia medycznego, a większość proponowanych przez nią praktyk nie wymaga kosztownego sprzętu ani zabiegów. Co więcej, umożliwia budowanie świadomości własnych nawyków. Samo zauważenie zaciskania szczęki, marszczenia czoła czy przewlekłego napięcia może mieć większą wartość niż niejeden efekt obiecywany przez kosmetyczny marketing.
Moje główne zastrzeżenia budzi niewystarczająco wyraźna hierarchia dowodów. Czytelnik powinien dokładnie wiedzieć, które efekty masażu zostały wykazane eksperymentalnie, które są jedynie prawdopodobne, a które wynikają głównie z doświadczenia osób je stosujących i subiektywnej oceny. Istnieje również ryzyko utożsamienia efektu chwilowego z trwałą zmianą. Zmniejszenie obrzęku, zaczerwienienie związane ze zwiększonym przepływem krwi czy rozluźnienie mięśnia mogą zmienić wygląd twarzy, ale nie są równoznaczne z przebudową jej struktur. Fakt, że określony mięsień wykonuje konkretną pracę, nie dowodzi jeszcze, że jego masaż zlikwiduje konkretną oznakę starzenia. Wobec tego np. modny obecnie kinesiotaping wymaga mocniejszego zastrzeżenia naukowego, gdyż dane dotyczące obrzęku nie stanowią dowodu na przeciwzmarszczkowe działanie tapingu [8].
Zabrakło mi również w książce mocnego zestawienia z najlepiej udokumentowaną profilaktyką starzenia skóry. W poradniku o dbaniu o wygląd twarzy fotoochrona powinna mieć pozycję niemal nadrzędną; dowody na jej znaczenie są nieporównywalnie mocniejsze niż na masaż. Oczekiwałabym również od autorki wyraźniejszego ostrzeżenia czytelniczek przed niebezpieczeństwem nadinterpretowania postawy i napięć. Układ mięśniowo-szkieletowy jest powiązany funkcjonalnie, ale nie każdą asymetrię twarzy, opadający owal czy zmarszczkę można wyjaśnić „napięciem” albo ustawieniem głowy. Zabrakło mi także postawienia mocniejszej granicy między kosmetycznym automasażem a leczeniem. Ból stawu skroniowo-żuchwowego, znaczna asymetria, przewlekły obrzęk, zaburzenia czucia czy nasilony bruksizm nie powinny być diagnozowane za pomocą lustra i poradnika.
Największym paradoksem Z masażem Ci do twarzy jest to, że książka broni się najlepiej wtedy, kiedy spojrzymy przez palce na większość obietnic związanych ze współczesną modą na naturalne odmładzanie twarzy. Nie potrzebujemy bowiem dowodu, że automasaż „cofa czas”, żeby uznać go za sensowną praktykę. Masaż może być przyjemny, może chwilowo zwiększać przepływ krwi, może wpływać na napięcie tkanek, pomagać w świadomym rozluźnianiu mięśni, a w określonych kontekstach terapia manualna ma udokumentowane zastosowanie kliniczne. Najnowszy przegląd metod mechanicznego odmładzania twarzy nie stwierdza zresztą, że metody te są bezwartościowe – pokazuje raczej coś bardziej interesującego: pojedyncze korzystne wyniki istnieją, ale nauka nie nadąża jeszcze za pewnością, z jaką internet opowiada o ich skuteczności [5].

Z takim zastrzeżeniem poradnik Mazgaj ma sporą wartość. Jako instrukcja świadomego automasażu i poznawania własnej twarzy jest praktyczny, przystępny i bardzo bogato zilustrowany. Jako przewodnik po anatomii dla laika upraszcza, ale dzięki temu daje mapę potrzebną do wykonywania ćwiczeń. Także jako forma zachęty do zwrócenia uwagi na napięcie szczęki, szyi czy codzienne nawyki potrafi być naprawdę użyteczny. Natomiast dla osób oczekujących jasnej odpowiedź na pytanie o to, jak powstrzymać starzenie twarzy bez medycyny estetycznej nie może być traktowany bezkrytycznie, bo współczesne badania zwyczajnie nie pozwalają jeszcze przypisać masażom, gua sha, ćwiczeniom czy tapingowi wszystkich efektów, które funkcjonują w popularnym obiegu.
Być może właśnie to jest najciekawszy punkt wyjścia do recenzji książki Mazgaj: masaż twarzy nie musi być ani cudownym naturalnym liftingiem, ani instagramową bzdurą. Prawda jest znacznie mniej efektowna, ale ciekawsza: część jego działania umiemy już wyjaśnić i zmierzyć, część wygląda obiecująco, a na część obietnic nauka wciąż odpowiada: „tego jeszcze nie wiemy”. I żadne z tych zastrzeżeń nie jest dla mnie osobiście zniechęcające przed tym, by praktyki proponowane przez autorkę wdrożyć do mojej codziennej pielęgnacji – oczywiście z zachowaniem zdrowego rozsądku i nieprzesadnych oczekiwań.
Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Helion
Bibliografia:
[1] Murad Alam et al, Association of Facial Exercise With the Appearance of Aging, JAMA Dermatol,2018;154;(3):365-367
[2] Calixtre LB, Moreira RF, Franchini GH, Alburquerque-Sendín F, Oliveira AB. Manual therapy for the management of pain and limited range of motion in subjects with signs and symptoms of temporomandibular disorder: a systematic review of randomised controlled trials. J Oral Rehabil. 2015 Nov;42(11):847-61
[3] Miyaji A, Sugimori K, Hayashi N. Short- and long-term effects of using a facial massage roller on facial skin blood flow and vascular reactivity. Complement Ther Med. 2018 Dec;41:271-276.
[4] Ahn SH, Hwang UJ, Han HS, Kim JH, Lee HJ, Jeon YR, Lee HH, Hwang AH. Comparative Effects of Facial Roller and Gua Sha Massage on Facial Contour, Muscle Tone, and Skin Elasticity: Randomized Controlled Trial. J Cosmet Dermatol. 2025 Jun;24(6):e70236.
[5] Seraj SS, Moses O, Kamel Y, Almishwat ASH, Maliyil JC, Dalmar M, Faderani R, Mosahebi A. Efficacy of Conservative Techniques for Mechanical Facial Rejuvenation: A Systematic Review. Aesthet Surg J Open Forum. 2025 Nov 4;7:ojaf144
[6] Van Borsel J, De Vos MC, Bastiaansen K, Welvaert J, Lambert J. The effectiveness of facial exercises for facial rejuvenation: a systematic review. Aesthet Surg J. 2014 Jan 1;34(1):22-7.
[7] Nielsen A, Knoblauch NT, Dobos GJ, Michalsen A, Kaptchuk TJ. The effect of Gua Sha treatment on the microcirculation of surface tissue: a pilot study in healthy subjects. Explore (NY). 2007 Sep-Oct;3(5):456-66.
[8] Alcantara DAA, Santos FNAD, Ferreira JJA, de Noronha M, Andrade PR. The effect of kinesiotaping on edema: A systematic review and meta-analysis. Musculoskelet Sci Pract. 2024 Nov;74:103168.
[9] Liberato FM, da Silva TV, Santuzzi CH, Ferreira Fachini de Oliveira N, Nascimento LR. Manual Therapy Applied to the Cervial Joint Reduces Pain and Improves Jaw Function in Individuals with Temporomandibular Disorders: A Systematic Review on Manual Therapy for Orofacial Disorders. J Oral Facial Pain Headache. 2023 Spring;37(2):101-111.
[10] Zheng W, Zhang X, Dong J, He J. Facial morphological characteristics of mouth breathers vs. nasal breathers: A systematic review and meta-analysis of lateral cephalometric data. Exp Ther Med. 2020 Jun;19(6):3738-3750
[11] Vieira LS, Pestana PRM, Miranda JP, Soares LA, Silva F, Alcantara MA, Oliveira VC. The Efficacy of Manual Therapy Approaches on Pain, Maximum Mouth Opening and Disability in Temporomandibular Disorders: A Systematic Review of Randomised Controlled Trials. Life (Basel). 2023 Jan 20;13(2):292.
