Starożytny Rzym zajmuje w zbiorowej wyobraźni dość specyficzne miejsce: pozostaje zarazem kolebką europejskiej cywilizacji i wygodnym kontrastem wobec jej obyczajów. Postrzegany jako kolebka prawa, polityki i architektury, w opowieściach o seksualności zmienia się w miasto niepohamowanych żądz, rozbuchanych orgii kulinarno-erotycznych i rozpustnych cesarzy. Co ciekawe, im chętniej upatrujemy w Rzymianach własnych przodków, tym łatwiej przypisujemy im zachowania, które pozwalają jednocześnie na fascynację i… moralny dystans. Antyk staje się wówczas zwierciadłem o szczególnych właściwościach: jednocześnie odbija nasze pragnienia i pozwala udawać, że należą do innych ludzi i innej epoki.
Alberto Angela w „Miłości i seksie w starożytnym Rzymie” podejmuje próbę zakwestionowania tej podwójnej kliszy, rekonstruując świat rzymskich zalotów, małżeństw, zdrad i praktyk erotycznych, a przede wszystkim społecznych reguł decydujących o tym, kto, z kim i na jakich warunkach mógł nawiązywać intymne relacje. Najciekawsze przy tym wcale nie jest bogactwo erotycznych szczegółów, choć niewątpliwie stanowią one istotną część jej czytelniczej atrakcyjności. Znacznie ważniejsze okazuje się pytanie, czy historię intymności można opowiedzieć, nie myląc dostępności ciała z wolnością osoby, a obyczajowych różnic z nieograniczoną swobodą seksualną.

Prolog ustanawia charakterystyczną dla autora poetykę zmysłowego uczestnictwa: w półmroku pojawia się kobieca twarz, której spojrzenie zdaje się chwytać wzrok obserwatora, a dopiero po chwili okazuje się, że jest to Wenus namalowana na ścianie, ożywiona migotaniem lampki. Ten niewielki spektakl percepcyjnego złudzenia można uznać za zapowiedź całej książki: obraz zaczyna wyglądać jak żywy człowiek, historyczny dystans zostaje na moment zniesiony, czytelnik otrzymuje obietnicę niemal bezpośredniego zanurzenia się w Rzymie roku 115 naszej ery, a napotykane postacie – zakochani, małżonkowie, niewolnicy, prostytutki – stają się przewodnikami po kolejnych zagadnieniach. Zmiana przedmiotu rekonstrukcji ma jednak zasadnicze konsekwencje poznawcze. O ile na podstawie zachowanych świadectw można z dużym prawdopodobieństwem odtworzyć wyposażenie domu czy sposób funkcjonowania łaźni, o tyle przejście od erotycznego malowidła do doświadczenia erotycznego wymaga znacznie większego przeskoku interpretacyjnego. Obraz pozwala rozpoznać wyobrażenie ciała, lecz nie daje nam dostępu do emocji przedstawionej osoby. Podobnie tekst literacki może świadczyć o społecznej konwencji, niekoniecznie zaś o rzeczywistym przebiegu intymnego spotkania. Angela zdaje sobie sprawę z tych trudności, stąd też swoją metodę określa jako połączenie książki archeologicznej, popularyzatorskiej i powieści. Deklaracja ta jest uczciwa, lecz nie usuwa problemu: sugestywna rekonstrukcja potrafi znakomicie przybliżyć historyczną rzeczywistość, pod warunkiem że czytelnik przez cały czas ma świadomość jej hipotetycznego charakteru. Tymczasem autor niekiedy opisuje jednostkowe emocje z pewnością, której dostępne źródła nie uzasadniają. Co więcej, powracające pytania retoryczne, zapowiedzi zaskoczenia i zapewnienia o podobieństwie do dzisiejszych czasów pozostawiają niewiele przestrzeni na samodzielne wnioskowanie. Angela rzadko pozwala, aby znaczenie wyłoniło się bez komentarza i zazwyczaj natychmiast nazywa efekt, który zamierzał osiągnąć.
Zasadniczym celem książki jest pokazanie, że seksualność w starożytnym Rzymie nie stanowiła sfery naturalnej, nieskrępowanej aktywności, lecz pozostawała nierozerwalnie związana z pozycją społeczną, majątkiem, reputacją i władzą rodziny. Angela nie ogranicza się do erotycznej ikonografii ani katalogu praktyk seksualnych; omawia zaręczyny, małżeństwo, rozwód, podwójne standardy obyczajowe oraz zależności między ludźmi o odmiennym statusie prawnym. Szczególnie interesująca okazuje się wieloznaczność gestów, które współczesny odbiorca skłonny jest uznawać za uniwersalny język uczuć. Pocałunek, początkowo przedstawiony jako spontaniczny wyraz bliskości, w opisie ius osculi staje się również narzędziem społecznego nadzoru nad kobietą, a Angela pokazuje, jak gest pozornie czuły i intymny może należeć do sfery kontroli i podporządkowania.
Bardzo dobre są fragmenty poświęcone małżeństwu, zwłaszcza historia Pudentilli, rekonstruowana na podstawie mowy obronnej Apulejusza, która ukazuje, jak uczucia, interesy majątkowe i rodzinne oczekiwania splatały się w sposób, którego nie można sprowadzić ani do romantycznej wspólnoty dwojga ludzi, ani też do bezosobowej transakcji. Autor słusznie przypomina o możliwościach rozwodu i majątkowej samodzielności części Rzymianek, komplikując stereotyp podporządkowanej kobiety antycznej, nie zawsze jednak zachowuje należytą ostrożność w formułowaniu jednoznacznych wniosków. Instytucjonalne przeznaczenie małżeństwa nie pozwala samo przez się rozstrzygnąć o braku uczucia czy erotycznej bliskości między małżonkami, podobnie jak możliwość dysponowania majątkiem nie oznaczała automatycznie społecznej równości.

Największy problem z lekturą „Miłości i seksu w starożytnym Rzymie” napotkałam w odniesieniu do pojęcia swobody. Angela wielokrotnie podkreśla większą naturalność rzymskiego podejścia do seksualności i mniejsze znaczenie różnego rodzaju zakazów czy tabu, zarazem zaś opisuje społeczeństwo, w którym właściciel niewolnika dysponował swobodą w postaci cudzego ciała. Społeczne przyzwolenie na określone praktyki nie oznaczało więc powszechnej tolerancji, lecz nierówność. Autor dostrzega tę asymetrię, zwłaszcza gdy pisze o prostytucji, wykorzystywaniu osób zniewolonych i seksualnej zależności nieletnich, ale niedostatecznie jasno czyni ją zasadą organizującą opowieść. Jego zainteresowanie obyczajową różnorodnością i atrakcyjnością erotycznych epizodów chwilami przesłania niezwykle istotne pytanie o możliwość odmowy.
W tym kontekście chcę nawiązać także do sposobu przedstawiania kobiet. Angela poświęca im wiele miejsca, rekonstruując kanony urody, techniki uwodzenia, oczekiwania małżeńskie i strategie pozwalające zdobywać lub utrzymywać zainteresowanie partnera. We wstępie deklaruje nawet, że książkę pisał ze szczególną myślą o czytelniczkach, przypisując im wyjątkową znajomość reguł miłości i szczególną wrażliwość na sprawy uczuciowe. Ten pozornie życzliwy gest ujawnia konwencjonalny podział ról, który organizuje znaczną część narracji. Kobieta staje się strażniczką emocji, animatorką miłosnej gry i przedmiotem męskiego zainteresowania. Autor pragnie wydobyć jej aktywność, lecz często posługuje się językiem definiującym ją przede wszystkim poprzez relację z męskim pożądaniem. W opisach urody, pielęgnacji i stroju kobiece ciało bywa przedstawiane jako starannie przygotowany komunikat dla obserwatora. Metafory arsenału i broni uwodzenia nadają kobietom sprawczość, ale jest to sprawczość ograniczona do porządku, którego reguły wyznacza atrakcyjność seksualna. Znamienny jest w tym kontekście prolog, w którym przedstawiona na malowidle pozycja seksualna staje się przesłanką wniosku o pewnym partnerstwie w relacji. Obraz ten zostaje zbyt łatwo przekształcony w świadectwo społecznej pozycji kobiety, choć ikonografia erotyczna może równie dobrze odzwierciedlać konwencję przedstawiania czy fantazję odbiorcy. Sama w sobie nie rozstrzyga przecież o zakresie podmiotowości przedstawionej osoby. Można więc zapytać, czy przedstawianie kobiecej autonomii przede wszystkim poprzez seksualność nie powiela ograniczeń, które autor zamierza przezwyciężyć.

Mocną stroną książki jest zaplecze badawcze. Angela korzysta z szerokiego zestawu źródeł: poezji, satyry, tekstów prawnych, inskrypcji, ikonografii czy świadectw archeologicznych. Przywołuje między innymi Katullusa, Owidiusza, Marcjalisa, Juwenalisa, Apulejusza i Petroniusza, a w przygotowaniu książki korzystał z konsultacji merytorycznych. Odrębną kwestią pozostaje jednak sposób wykorzystania materiału. Literatura źródłowa nie tylko odzwierciedla przecież rzymskie obyczaje, ale również je przerysowuje, ironizuje i przekształca zgodnie z konwencją gatunku. Satyryczny portret kobiety nie stanowi neutralnego opisu typowej Rzymianki, podobnie jak poetycka instrukcja uwodzenia nie jest zapisem codziennych zachowań. Angela niekiedy zaznacza te ograniczenia, by jednak za chwilę płynnie przejść od literackich opisów do ogólnych twierdzeń o społecznej praktyce. Dobrze ilustruje to scena spotkania młodych kochanków, których dialog powstaje z adaptacji słów starożytnych autorów. Zabieg jest jawny i ma niewątpliwy urok, jednak czytelnik może zapomnieć, że obserwuje artystyczne wykorzystanie świadectwa, nie zapisaną, prawdziwą rozmowę dwojga kochanków.
Równie niejednoznacznie odbieram sam styl pisania autora. Angela znakomicie opisuje materialny świat: migotanie światła, ciasnotę ulic, tkaniny, zapachy i przedmioty codziennego użytku. Kiedy jednak próbuje oddać erotyczne uniesienie, jego język staje się momentami nadmiernie ornamentalny. Włosy zamieniają się w morze, dłonie przypominają delfiny, a pragnienie przybiera postać płomienia lub galopu. Po lekturze kilku poprzednich książek autora mam wrażenie, że lepiej pisze on o przedmiotach związanych z pożądaniem niż o samym pożądaniu: gdy próbuje nazwać pełnię emocjonalnego zespolenia, sięga po frazeologię, która mogłaby należeć do współczesnego romansu. Znacznie bardziej przekonują mnie na przykład fragmenty końcowego spaceru, kiedy za światłami rzymskich okien domyślamy się rozmów, sporów, kołysanek i czułości, których nie sposób już odzyskać. Tutaj książka nie udaje, że otwiera przed czytelnikiem pełen dostęp do przeszłości, lecz rozpoznaje ślady dobrze znanych doświadczeń w przedmiotach, które przetrwały swoich użytkowników.
Jednym z najbardziej charakterystycznych zabiegów Angeli jest nieustanne zestawianie antyku ze współczesnością. Rzymskie obyczaje zostają objaśnione poprzez odniesienia do dzisiejszych relacji partnerskich, rytuałów towarzyskich i praktyk seksualnych. Metoda ta ma niewątpliwą zaletę, pozwalając dostrzec w jej mieszkańcach ludzi doświadczających zazdrości, namiętności, rozczarowania i lęku przed odrzuceniem. Problem pojawia się wtedy, gdy podobieństwo zaczyna pełnić funkcję wyjaśnienia, zamiast stanowić przedmiot analizy. Rozpoznanie znajomego uczucia nie daje nam ani pełnego wglądu, ani zrozumienia społecznych niuansów relacji, w której ono występowało. Dobrym przykładem są relacje erotyczne między mężczyznami. Angela słusznie zauważa, że rzymskie sposoby ich wartościowania nie odpowiadały współczesnemu podziałowi na homoseksualność i heteroseksualność. Istotne znaczenie miały status społeczny, pozycja zajmowana podczas stosunku oraz wyobrażenia o męskości i podporządkowaniu. Jednocześnie autor chwilami zbyt kategorycznie przeciwstawia grecki model wychowawczy rzymskiej logice dominacji, upraszczając zróżnicowane praktyki obu kultur. Jeszcze poważniejsze zastrzeżenia budzi zakończenie książki, w którym Rzymianie zostają przedstawieni jako szczególnie podobni do współczesnych Europejczyków, bardziej niż mieszkańcy innych części świata. Tego rodzaju porównanie ustanawia zachodnią kulturę jako uprzywilejowany punkt odniesienia, a stopień podobieństwa do niej czyni miarą cywilizacyjnej bliskości. Angela, pragnąc przełamać stereotyp obcości starożytnych, odtwarza tym samym inną hierarchię: uznaje ich za szczególnie bliskich, ponieważ mieszczą się w wyobrażonej genealogii europejskiej tożsamości. Historia seksualności powinna moim zdaniem raczej uczyć nieufności wobec pozornie uniwersalnych norm niż utwierdzać przekonanie o szczególnej ciągłości doświadczenia zachodniego.

„Miłość i seks w starożytnym Rzymie” to książka erudycyjna, sprawnie skomponowana i napisana z niewątpliwym talentem popularyzatorskim. Angela potrafi wydobyć z antycznych świadectw szczegóły przywracające przeszłości materialność, a jego umiejętność przekładania specjalistycznej wiedzy na sugestywny obraz zasługuje na uznanie. Zarazem książka ujawnia pewne ograniczenia metody, która znakomicie sprawdza się przy opisywaniu miejskiej infrastruktury, przedmiotów i praktyk życia powszedniego (jak w „Jednym dniu w starożytnym Rzymie”), lecz staje się znacznie mniej niezawodna, gdy przedmiotem rekonstrukcji są emocje, pragnienia i relacje podporządkowania. Angela potrafi przywrócić antykowi zapach, temperaturę, dotyk i ruch; nie zawsze jednak dostatecznie wyraźnie oddziela to, co poświadczone źródłowo i dobrze zbadane, od tego, co prawdopodobne – i efektowne. Ta sprzeczność między znakomitą strategią narracyjną a ograniczeniami historycznej rekonstrukcji stanowi dla mnie główny problem książki.
Podsumowując, największe zastrzeżenia budzą we mnie skłonność do nadmiernych uogólnień, nie zawsze dostatecznie wyraźne oddzielanie świadectwa od literackiej wyobraźni, metaforyka oraz posługiwanie się współczesnymi kategoriami jako wygodną miarą antycznego doświadczenia. Najbardziej trafiły do mnie te partie, w których Angela odsłania społeczne mechanizmy regulujące dostęp do seksualnej swobody. Rzymianie nie żyli bowiem w świecie pozbawionym ograniczeń; ograniczenia rozkładano wówczas według innych zasad niż współcześnie, a przywilej jednych pozostawał często nierozdzielny od bezbronności drugich. W tych fragmentach, gdzie autor pozwala nam tę zależność dostrzec, jego narracja przemawia najmocniej, traci natomiast część swojej poznawczej siły, kiedy historyczną odmienność sprowadza do katalogu zaskakujących zachowań, a bliskość starożytnych próbuje zestawić z naszymi współczesnymi obyczajami.
Kiedy Angela porzuca swoją pewność rekonstruktora i zatrzymuje się przy przedmiotach: grzebieniu, lampce czy prostym naczyniu, jego opowieść zaczyna przypominać nam, że dawna intymność nie jest ani zbiorem pikantnych sensacji, ani lustrem współczesności, lecz przestrzenią pozostałą ludziach, których możemy częściowo zrozumieć, nigdy jednak nie poznamy ich bez reszty. „Miłość i seks w starożytnym Rzymie” nie jest tylko historią tego, jak ludzie pragnęli i kogo kochali (oraz w jaki sposób), ale także historią tego, czyje pragnienia miały znaczenie, czyja odmowa była respektowana i komu wolno było rościć sobie prawa do cudzego ciała. Dopiero uwzględnienie tych pytań pozwala dostrzec w antycznej intymności nie tylko dzieje namiętności, lecz także historię władzy, jaką jedni ludzie sprawowali nad życiem drugich.
Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Czytelnik
