Borgiowie to ród, który zapisał się w historii krwawą i mroczną kartą. Ludzie mieli bać się ich, dopóki żyli i nie zapomnieć o nich, gdy już pomarli. Uwielbiam o nich czytać, zresztą Aleksandrowi VI, jego synom i słynnej córce poświęciłam rozdział swojej Kuchni królów. O pięknej i rozpustnej Lukrecji plotkował cały Rzym, przed jej okrutnym bratem Cezarem drżeli nawet wysoko urodzeni, a na ich ojca, papieża Aleksandra VI złorzeczono na dworach w całej renesansowej Europie. Czy zasłużenie? Do dziś spierają się nad tym historycy. A miłośnicy powieści historycznych co jakiś czas zyskują możliwość wyprawy w czasie do XVI-wiecznej Italii, gdzie trup gęsto się ściele, skomplikowana sieć intryg spaja ludzi bardziej niż więzy krwi i małżeństwa, a plotka podróżuje szybciej niż posłaniec z listem od króla lub papieża.
„Tyle krwi i piękna w jednej rodzinie” – mówił do Lukrecji Borgii don Ferrante Siena, brat jej trzeciego męża, księcia Alfonsa, z którym córka papieża po latach perturbacji wreszcie miała stworzyć udany, niezakłócony intrygami politycznymi związek. O sam mariaż nie było łatwo, bo choć Borgiowie byli potężną familią, to chyba trudniej doszukiwać się w ówczesnej historii bardziej skandalizującej rodziny. Dzieje budowania owej potęgi maluje przed czytelnikiem Sarah Dunant w Krwi i pięknie. Autorka jest pisarką, krytykiem i prowadzi zajęcia z epoki renesansu na Washington University w St. Louis oraz kreatywnego pisania na The Faber Academy i Oxford Brooks University. Pisze kryminały i literaturę historyczną, ma na koncie międzynarodowe bestsellery: Kurtyzany z Wenecji i Narodziny Wenus. Powieść Krew i piękno idealnie wpisała się w modę na Borgiów sprzed kilku laty, podsyconą nakręconym przez HBO serialem Rodzina Borgiów, który nadawany był najpierw przez stację HBO, a obecnie trwa jego emisja na kanale CBS Europa.
Sarah Dunant proponuje czytelnikom powieść historyczną, będącą po części – jak sama podkreśla w Epilogu historycznym – „dziełem wyobraźni”, a po części opartą na współczesnej literaturze historycznej. Nie uświadczymy tutaj powielania złośliwych plotek i kalumnii, od których Borgiowie bardzo ucierpieli. Podróż po renesansowej Italii rozpoczynamy w 1492 roku, a więc w roku objęcia przez ambitnego i charyzmatycznego kardynała Rodrigo Borgię tronu piotrowego, a kończymy dokładnie dekadę później, w dniu trzeciego ślubu jego jedynej córki z księciem Ferrary. Jako papież Aleksander VI nie zawaha się przed niczym, by jego rodzina stała się najpotężniejszą i najbardziej wpływową dynastią panującą w Italii, a europejskie koronowane głowy tańczyły tak, jak im zagra. Nie będzie to łatwe ze względu na hiszpańskie pochodzenie rodu, nieślubne pochodzenie dzieci papieża i atmosferę skandalu otaczającą zarówno objęcie Stolicy Apostolskiej przez Aleksandra, jak i kolejne kroki na drodze do zaspokojenia ambicji własnych i jego rodziny. W związku z tym, że jest wytrawnym i doświadczonym politykiem, a „krew Borgiów gęsta od ambicji i determinacji” aż się w nim gotuje, powoli osiąga swoje cele nie licząc się kompletnie z ludźmi, którzy stają mu na drodze – nawet jeśli są to jego własne dzieci. Kilkunastoletnia Lukrecja staje się pionkiem w dynastycznej grze i będzie musiała szybko nauczyć się rozdawać karty, a z biegiem lat przekona się, że na łonie rodziny niekoniecznie zawsze jest najbezpieczniej. Krew i piękno to historia skupiona przede wszystkim na trojgu Borgiach: Aleksandrze, Lukrecji i Cezarze. Centralną postacią historii jest papież i choć autorka snuje narrację trzecioosobową, język jest tak barwny i plastyczny, że oczyma wyobraźni można niemal ujrzeć przepych papieskich pałaców i bogato zdobione renesansowe stroje. Bliżej poznajemy również Cezara Borgię, „całego z lodu i ognia”, nieodrodnego syna swojego ojca oraz naiwną i romantyczną Lukrecję, która wydaje się zupełnie nie pasować do rodziny. W kolejnych rozdziałach autorka odsłania kulisy funkcjonowania papieskiego dworu, ale także codzienne życie na dworze Aleksandra, gdzie romantyczne schadzki z kochanką i spotkania z rodziną przeplatają się z intrygami, morderstwami i wojnami. Nie jest to jednak – jak podkreśla Dunant – winą, którą powinno się przypisywać wyłącznie Borgiom, bo inne wielkie rody zupełnie nie odbiegały im w tej materii walcząc o władzę na najwyższych szczeblach.
Powieść Sary Dunant jest sprawnie napisana i w pełni zasługuje na wszystkie otrzymane dotychczas międzynarodowe pochwały, jak choćby ta otrzymana od “The Times”, że Krew i piękno to „dzieło pisarki u szczytu formy”. Z jednej strony jest to zasługa materiału historycznego i atmosfery, jaka ich otaczała. Z drugiej – autorki, jej plastycznego, wyrafinowanego języka i wspaniałych opisów, tworzącej wiarygodne realia historyczne i dopracowanych bohaterów, a także wspaniałej pracy tłumaczki – Marianny Cieleckiej, która zaadaptowała trudne realia historyczne i „szczególny koloryt powieści” na rodzimy grunt, o czym wspomina w krótkiej nocie.

Powieść Krew i piękno zyskała bardzo przyjemne dla oka wydanie – twarda oprawa matowa z
błyszczącymi zdobieniami, tytułem umieszczonym na liście z pieczęcią Borgiów i zdjęciem
damy o urodzie przypominające Lukrecję prezentuje się dobrze i równie dobrze wygląda na
półce. Kremowy papier nie męczy oka, co jest ważne przy liczącej ponad 600 stron lekturze.
Wydawca zadbał o dodatki, jak drzewo genealogiczne rodu, do którego czytelnik może
zajrzeć na wypadek, gdyby pogubił się w intrygach politycznych lub aranżowanych
mariażach, mapę XVI-wiecznej Italii, a także zestawienie literatury anglojęzycznej, z której
korzystała autorka przygotowując się do pisania powieści. To bardzo dobra lektura – nie tylko
dla fanów produkcji HBO, doskonała na urlop, wakacje czy długie, chłodne wieczory.
Recenzja książki: Sarah Dunant – Krew i piękno, tłumaczenie: Marianna Cielecka, Warszawa: Black Publishing 2014, ISBN: 9788375368741, ss. 624.

